środa, 31 stycznia 2018

Chaotycznie trochę: Kult "Arahja", Hey, Przystanek Woodstock, mur i jedność...

Tekst spisany, a więc jakoś zachowany, ma to do siebie, że z upływem czasu może nabrać nowego znaczenia, którego sam autor nawet nie musiał zakładać. Można wtedy mówić o pewnej ponadczasowości utworu. Dziś właśnie stałem się uczestnikiem takiego doświadczenia, gdy napotkałem w sieci kultową piosenkę zespołu Kult pt. "Arahja", wykonywaną jednak nie przez Kazika lecz przez Katarzynę Nosowską i zespół Hey, podczas ubiegłorocznego Przystanku Woodstock. Sam kawałek oczywiście znam, często można usłyszeć go w niektórych rozgłośniach radiowych, no i nieprzerwanie jest uznawanym utworem na "Polskim Topie Wszech Czasów".

Utwór wchodzi w zawartość albumu "Spokojnie", wydanego w 1988 roku i dotyczy rzeczywistości miasta Berlin, wówczas przedzielonego murem na dwie całkiem różne strony. 



Mój dom murem podzielony
Podzielone murem schody
Po lewej stronie łazienka
Po prawej stronie kuchenka 
Mój dom murem podzielony
Podzielone murem schody
Po lewej stronie łazienka
Po prawej ... 
Moje ciało murem podzielone
Dziesięć palców na lewą stronę
Drugie dziesięć na prawą stronę
Głowy równa część na każdą stronę 
Moje ciało murem podzielone
Dziesięć palców na lewą stronę
Drugie dziesięć na prawą stronę
Głowy równa część na każdą stronę 
Moja ulica murem podzielona
Świeci neonami prawa strona
Lewa strona cała wygaszona
Zza zasłony obserwuję obie strony 
Moja ulica murem podzielona
Świeci neonami prawa strona
Lewa strona cała wygaszona
Zza zasłony obserwuję obie strony 
Moja ulica murem podzielona
Świeci neonami prawa strona
Lewa strona cała wygaszona
Zza zasłony obserwuję obie strony 
Lewa! strona nigdy się nie budzi
Prawa! strona nigdy nie zasypia
Lewa! strona nigdy się nie budzi
Prawa! strona nigdy nie zasypia 
Lewa! strona nigdy się nie budzi
Prawa! strona nigdy nie zasypia
Lewa! strona nigdy się nie budzi
Prawa! strona nigdy nie zasypia 

Wykonanie utworu przez K. Nosowską było wydarzeniem niezwykłym. Dostrzegalny był ogromny ładunek emocjonalny zarówno w sposobie śpiewu jak i w warstwie tekstowej, która dziś, ponad 30 lat od jej powstania, brzmi niezwykle aktualnie. Mowa o podziale, o niewidzialnym murze, który separuje społeczeństwo i sprawia, że rzeczywiście nawet w jednym mieszkaniu, w jednym domu, ludzie są sobie wrodzy (zbyt płytkie byłoby proste sprowadzenie sprawy do obozu PiS i PO, czy też do rządzących oraz do opozycji).

Nie wiem, czy taki był zamysł tekstu powstałego ponad ćwierć wieku temu, nie wiem też, co sprawiło, że K. Nosowska śpiewała tak emocjonalnie ten utwór. Korzystam jednak właśnie z owej ponadczasowości słów i próbuję dostrzeć ich aktualność. Z punktu widzenia wiary, tym, który stwarza podziały jest Diabeł (gr. diabolos: ten, który dzieli, oskarżyciel, oszczerca). Wszelki więc podział między ludźmi, nienawiść, "mur wrogości" jest zawsze w jakimś sensie dziełem Diabła i gdy stan taki trwa, święci on swój triumf. Zawsze tam, gdzie nasze rodziny są skłócone, przyjaźnie zrywane z powodu odmiennych poglądów, rozszerza się panowanie diabolosa

Mamy prawo mieć odmienne poglądy, dlatego tym bardziej mamy obowiązek formułować je spokojnie i merytorycznie. Powinniśmy jednak w tym sporze mieć zawsze przed oczami nie partykularne interesy, przyzwyczajenia, lecz wartość absolutną, którą jest prawda. Ona ma być punktem odniesienia w naszych potyczkach, jej umiłowanie i poszukiwanie. Tak, wymaga to od nas pokory podporządkowania się, zrezygnowania z kłamstwa i własnych rachunków, ale jest to jedyna możliwa droga do zburzenia tego przeklętego muru.

Dlatego też duch diabolosa musi zostać pokonany przez dialogos czyli poprzez słowo, spokojne artykułowanie własnych argumentów, będąc wpatrzonym zawsze w prawdę. Dialog zakłada pokorę jego  uczestników, gotowość wsłuchania się w "opowieść tego drugiego" bez uprzedzeń i prostych rozwiązań. Dialog jest zawsze "ulicą dwukierunkową" czyli rzeczywistością, w której biorę pod uwagę, że nie jestem tutaj tylko ja, lecz i bliźni (który, z chrześcijańskiego punktu widzenia jest "wyżej stojący ode mnie"). Dialog to też prawo do pozostania przy swoim i że to pozostanie przy swoim nie zmąci tego, co zbudowaliśmy. W dialogu najważniejsza jest osoba, a potem dopiero to, co głosi. Nie spotykam się z bliźnim z powodu jego doktryny, lecz ze względu na niego samego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

zostaw ślad...